Trudne problemy
Autor: Andrzej P Urbański



Ten dzień od samego rana był słoneczny. Poczułem to w pełni dopiero po wyjściu z domu. W powietrzu unosił się zapach lipy. Przypomniał mi słodkie dzieciństwo u babci i wujostwa na wsi. Szybko jednak otrząsnąłem się z rozrzewnienia i poszedłem jak co dzień na przystanek autobusu. Było już na nim kilka osób. Starsze siedziały. Szczęśliwie autobus zaraz nadjechał. Nie był zatłoczony. Bez trudu znalazłem w nim wolne miejsce i przysunąłem się do szyby. Wyjąłem czytnik e-booków i zacząłem czytać najnowszą pozycję popularyzatorską z mojej dziedziny.
Byłem już na dobre zatopiony w lekturze kiedy poczułem, że ktoś jeszcze ją czyta. Ostrożnie zerknąłem w bok dla niepoznaki nie ruszając głową. Na lewym siedzeniu towarzyszyła mi młoda dziewczyna. Mogła mieć z siedemnaście lat. Miała ognisto rude włosy splecione w koński ogon. Nagle odezwała się:
-Przepraszam – było wypowiedziane cichym głosem, a towarzyszył temu spory rumieniec na jej twarzy.
-Nie przepraszaj – powiedziałem na to – Pochlebia mi, że kogoś tak młodego może zainteresować mój fach.
-Naprawdę? - Jej pełne uznania spojrzenie było dla mnie niczym miód na serce – Jest pan informatykiem czy matematykiem?
-Kochający matematykę informatyk – Uśmiechnąłem się.
-Nie czytałam od początku i niewiele rozumiem. Co to za dziedzina?
-Złożoność obliczeniowa problemów. - powiedziałem, ale widząc jej maślane oczy dodałem - A szczegółowiej klasyfikowanie problemów jako takie, które wolno się rozwiązują na komputerze.
-Rozumiem, że aby wykazać, że coś łatwo się rozwiązuje wystarczy znaleźć algorytm, który odpowiednio szybko to zrobi, ale co zrobić aby wykazać, ze coś trudno rozwiązać? - zapytała, a ja spojrzałem na nią z uznaniem.
-Wystarczy wtedy znaleźć przekształcenie do już znanych trudnych problemów.
-Aha.
Tymczasem autobus zajechał na pętlę skąd już blisko do kampusu uniwersyteckiego. Ale gdzie tu jechała ta młoda dziewczyna?
-Niestety, ja tu wysiadam.
-Ja też. Do widzenia – powiedziała wyskakując za mną z autobusu podążyła na przystanek w przeciwną stronę i wtedy domyśliłem się, że z powodu dyskusji przejechała swój przystanek.
Pomachałem jej na pożegnanie i tyle się widzieliśmy.
Traf chciał, że rok później w jakimś biuletynie natknąłem się na jej fotografię. Podpisano ją jako prezentującą wizerunek najnowszej zwyciężczyni olimpiady informatycznej.
Źródło obrazu: Obraz Jerzy Górecki z Pixabay 



« Wstecz do listy artykułów