Klucz do zgłębienia samego siebie
Autor: Remigiusz Fajfer



Do napisania tego artykułu zachęciły mnie idee Nietzschego, który był pierwszym psychologiem spośród filozofów. Przynajmniej za takiego się uważał. Nietzsche zachęcał do zgłębiania samego siebie na najbardziej podstawowym i elementarnym poziomie oraz twierdził, że jest to wręcz obowiązkiem jednostki, jednak zauważał zagrożenia takiego podejścia twierdząc, że tylko niektórzy sami siebie zgłębiający unikną choroby psychicznej. Nietzsche jej nie uniknął i często był krytykowany za dawanie rad, które doprowadziły go do zaburzeń psychicznych. Sam Nietzsche odniósł się do tego mówiąc „jeśli mam klucze do Twoich kajdanek, to dlaczego mój zamek i twój zamek do kajdanek miałyby być takie same”. Przez to Nietzsche zdystansował się do wszystkich sugestii, jakoby uzdrawiając świat, leczył go własną chorobą.
Nietzsche do pewnego stopnia miał rację. Człowiek zagłębiając się w sobie rzeczywiście spotyka wiele zagrożeń. Poznawanie siebie jest czymś ważnym i wręcz wymaganym w dzisiejszych czasach. Dzięki temu możemy stać się „bardziej sobą” i tym bardziej realizować własne cele w ramach roli społecznej odgórnie narzuconej nam przez system, historię, samych siebie, czy otoczenie. W świecie miliardów indywiduów, w świecie w którym te jednostki coraz bardziej się indywidualizują, każdy coraz bardziej chce być wyjątkowy i nadbudowuje to, co wcześniej wydawać by się mogło sztuczne. Nadbudowujemy system, swoisty egregor normalizacyjny – świadomość zbiorową, a ta narzuca nam coraz bardziej wyraźne ramy. Podobnie jak wirus wykazuje cechy życia, samemu jednak nie będąc czymś żywym.
Egregor normalizacyjny (są to już poglądy autorskie) jest pewnym fenomenem. Zdarza się na przykład, że dana osoba, która ubiera się ładnie, nie podąża za modą. Niemal co roku na wakacje ubiera coś, co jest sprzeczne z obowiązującą modą. Jednak jeśli w tym roku ubierać będzie krótkie spodnie dżinsowe, można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że te spodnie dżinsowe choć teraz nie popularne, będą bardzo popularne za rok. Nie sposób wytłumaczyć tego fenomenu inaczej, niż przez egregor normalizacyjny, system, czy świadomość zbiorową. Kapryśną, wymagającą, czasem mściwą, ale czasem bardzo nagradzającą wybranych przez siebie.
Upadek Nietzschego polegał na tym, że nie liczył się on z tym egregorem normalizacyjnym. Jeśli nie działasz bowiem w imię tego systemu, ten system działa przeciw tobie – choć takie podejście jest prawdziwe tylko z pewnym prawdopodobieństwem. Zagłębiając się głęboko w siebie celem nadbudowania elementarnych „dźwięków duszy” musimy wiedzieć, że im niżej zejdziemy poniżej codziennej powierzchni, tym więcej wysiłku będziemy musieli wkładać w pokonanie coraz większego ciśnienia – tego ciśnienia, które wzrasta im głębiej się w sobie zanurzamy. Wkładamy wysiłek, a ten nie jest siłą, która może mieć wartość niemal dowolną. Wysiłek ma zawsze wartość drobną. Pomimo woli dalszego zagłębiania z czasem niestarcza nam wysiłku i tym bardziej odpuszczamy i coraz szybciej się wynurzamy – wyskakując o wiele wyżej powierzchni systemu, niż pozycja, z której startowaliśmy.
Tu pojawia się bardzo prawdziwa teza z Pisma Świętego – „wszystko urządzone jest tak, aby żaden korzeń nie wystawał zbyt wysoko”. Powyżej bowiem powierzchni systemu w której lewitują prawie wszyscy, powierzchni bezpiecznej, zorganizowanej i dającej swobodę jest nicość. Tam nie ma tego kim jesteśmy w głębi, ani wspólnoty zorganizowanej wokół świadomości zbiorowej – tam jest nicość, od której możemy ratować się tylko my sami przez fantazje.
Stąd upadek Nietzschego polegał na tym, że zagłębiając się w sobie głęboko, nie liczył się ze świadomością zbiorową, egregorem normalizacyjnym, systemem, który narzuca normy i ograniczenia.


Tekst: Strona 1Strona 2


« Wstecz do listy artykułów